A do Zboisk daleko a strach...

Jak grzyby po deszczu wyrastaj na dawnych Kresach Wschodnich nowo wybudowane cerkwie. I to nie jakie tam niepoka幡e kapliczki pozostaj帷e we w豉軼iwej proporcji do warunk闚 w jakich 篡j mieszka鎍y obecnej Ukrainy Zachodniej, lecz imponuj帷e wielko軼i i wystrojem 鈍i徠ynie. Tymczasem my, Polacy, cieszymy si , kiedy na Kresach wraca do prawowitych w豉軼icieli jaki zdewastowany ko軼i馧ek, kt鏎y udaje si nam po wielu staraniach i w wielkim trudzie odremontowa.

O nowych budowlach sakralnych w takich warunkach – i marzy trudno. Kiedy wi璚 przyje盥瘸m do Zboisk i oczom moim ukazuje si imponuj帷a 鈍i徠ynia Matki Bo瞠j Nieustaj帷ej Pomocy – nie wierz oczom. By豉m tu, kiedy k豉dziono fundamenty i pó幡iej, kiedy powoli podnosi造 si w gór mury ko軼io豉. Ka盥orazowo podziw dla determinacji ksi璠za Jagie趾i, któremu w豉dze miasta w ci庵u 6 lat stara o budow ko軼io豉 odrzuci造 5 projektów, miesza si z w徠pliwo軼iami czy b璠zie on w stanie wznie嗆 t 鈍i徠yni. Dzi my郵, 瞠 w徠pliwo軼i takie mieli równie ci, którzy udzielali zezwolenia na budow. Wybrali najtrudniejszy do zrealizowania projekt zapewne w przekonaniu, 瞠 瘸dna ludzka si豉 w takich warunkach nie zdo豉 go urzeczywistni.
Niezbadane s wyroki boskie i niezbadanymi 軼ie磬ami dociera Bo瘸 pomoc, bo oto po 3 latach ko軼ió stoi. Jeszcze w stanie surowym, ale jest, po prostu jest!
Kiedy po 20 godzinach od chwili wyjazdu z Bytomia z kolejnym transportem darów na Kresy docieramy na Zboiska – dochodzi pó軟oc. W tej szczególnej scenerii, zaraz po przywitaniu, ksi康z Andrzej Jagie趾a, z którym znamy si jeszcze z Chicago – prowadzi mnie do po鈍i璚onej 1grudnia 2001 roku dolnej kaplicy ko軼io豉. Zapala wszystkie 鈍iat豉 i zostawia mnie sam na sam
z umieszczonym na gównym o速arzu Chrystusem na krzy簑 i po鈍i璚onym przez Jana Paw豉 II wizerunkiem Matki Bo瞠j Nieustaj帷ej Pomocy.
Kl璚z i p豉cz - poruszona niezwyk陰, mistyczn si陰 tego wn皻rza, które jeszcze tak niedawno by這 tylko wykopem pod fundamenty. Ile trzeba by這 nadludzkiej wiary i ludzkiego wysi趾u, ile bezgranicznego zaufania Opatrzno軼i aby ten wykop zamieni si w Dom Bo篡?
- Opatrzno嗆 rzeczywi軼ie mnie wspiera - mówi ksi康z Jagie趾a. – Kiedy ju jest cieniutko w kasie – modl si: Panie Bo瞠, dopomó i odzywa si który z moich ameryka雟kich przyjació.– Albo bywa, 瞠 jad z pe軟ym samochodem materiaów budowlanych zdobytych „na dziko”, a wi璚 bez dokumentów.
W kieszeni – tylko podszewka i nie ma mowy, 瞠bym znalaz centa na zap豉cenie ewentualnego c豉, a granica, jak pani wie – taka, 瞠 豉twiej wielb陰dowi przej嗆 przez ucho igielne.... Ale ja, zupe軟ie irracjonalnie wierz, 瞠 przejad!
- Noc niby l瞠j - dodaje, - ale te nie zawsze, bo jak cz這wiek trafi na s逝瘺ist, to nie ma zmi逝j si: - Z powrotem i ju!
- I pani wie? Wtedy tej nocy, pi瘯nej, bezchmurnej, ksi篹ycowej, doje盥瘸m ja do granicy, a tu ni st康 ni zow康 - zrywa si burza. Nie taka zwyk豉, o nie.
Taka z piorunami i ulew, 瞠 鈍iata nie wida na wyci庵ni璚ie r瘯i.
Wysiadam ja w strugach tego deszczu na odpraw, a celnik nawet z budki nosa nie wysuwa, tylko przybija piecz徠ki i macha r瘯 瞠by jecha. No i co? Nie by to palec Bo篡?!

Nazajutrz, ju w 鈍ietle dziennym ogl康am górny ko軼ió pokryty dachem. Ksi康z Andrzej wspomina przy tej okazji naszego Jó嶔a Dobruka, cz這nka Zarz康u bytomskiego Oddzia逝 TML, który pomóg mu w zdobyciu blachy i innych materiaów budowlanych w wyj徠kowo kryzysowej sytuacji. Kr捫ymy po zakamarkach, które ksi康z Jagie趾a okre郵a nazwami, jakie te pomieszczenia kiedy otrzymaj: tu jest refektarz, tu sala dla dzieci, a tu miejsce spotka dla parafian.
I oto u鈍iadamiam sobie jak bardzo nie mieli racji ci, którzy krytykowali pomys wznoszenia nowego ko軼io豉 w takim kszta販ie i z takim zapleczem. 砰cie parafii to przecie nie tylko udzia we mszy 鈍i皻ej. To codzienne spotkania, uroczys-to軼i, wspólne przygotowania do nich i wspólne ich prze篡wanie. Dla wszystkich tych dzia豉 b璠zie miejsce w tym ko軼iele. Tak jak w Ameryce, w polonijnych parafiach, wokó których koncentruje si 篡cie religijne i kulturalne Polonii.
Tu, na tej ziemi, gdzie polsko嗆 po tylekro by豉 skazywana na zag豉d, takie miejsca s szczególnie potrzebne równie po to, aby Polacy nie czuli si dzie熤i gorszego Boga.
Podczas niedzielnej mszy 鈍. – t逝m ludzi. To równie odpowied na uwagi tych, którzy w徠pili w celowo嗆 budowania 鈍i徠yni na obrze瘸ch Lwowa.
A kiedy spotykam si z cz這nkami tej parafialnej wspólnoty i s逝cham opowie軼i o ich trudnej drodze do Boga i odnalezienia w豉snej to窺amo軼i, po raz kolejny utwierdzam si w przekonaniu o zrz康zeniu losu czy wr璚z opatrzno軼iowej sile sprawczej, która na pó軟oc od Podzamcza, w przedwojennej wiosce Zboiska, b璠帷ej dzi ponad stutysi璚zn dzielnic Lwowa – powo豉豉 do 篡cia ko軼ió. Ko軼ió – jako Dom Bo篡 i jako wspólnot religijn.
Do tej wspólnoty do陰czy niedawno Wadim. Przyj掖 chrzest b璠帷 ju dobrze po trzydziestce.
Nie mog貫m przej嗆 oboj皻nie obok tej 鈍i徠yni, której dwa skrzyd豉, jak ludzkie r璚e, w modlitewnym ge軼ie wznosz si do Boga. Tu odnalaz貫m wiar, tu zrozumia貫m kim jestem. Tu chc by!
Jako symboliczny znak odebrali鄉y, 瞠 w豉郾ie w tym miejscu; tu, gdzie odradza si na nowo 篡cie religijne, pierwsz msz 鈍. po 25 latach nieobecno軼i
w rodzinnym mie軼ie, odprawi z ogromnym wzruszeniem lwowianin, ksi康z Leszek Balczewski, przyby造 niedawno z Chicago kapelan tamtejszego Ko豉 Lwowian.

Ko鎍zy si tegoroczny sezon wyjazdowy. Na wiosn znów przyjdzie pora na podró瞠 do miejsc utraconych. Na Kresy, do Lwowa wyrusz kolejne wycieczki.
Kiedy ju nacieszymy oczy widokiem miasta dla nas - najpi瘯niejszego na 鈍iecie i zaspokoimy swoj t瘰knot w璠rówk po 郵adach naszej w tym mie軼ie obecno軼i, zajrzyjmy na Zboiska. Spójrzmy jak na ruinach naszych marze ro郾ie nowe.
To NOWE oczekuje naszego wsparcia i naszej tam obecno軼i.

Danuta Skalska

2007-06-11 11:50:46


WsteczW g鏎Strona startowaMapa serwisuKontakt