Lwowska bieda

Bogacz i dziad s tu za pan brat” – 酥iewa這 si kiedy we Lwowie. Ten bogacz i dziad z dawnej przedwojennej piosenki to postaci nadal aktualne, tyle tylko, 瞠 ju nie wida, by byli ze sob za pan brat. Dzieli ich przepa嗆. Tamtych, kt鏎zy s u g鏎y niewiele obchodzi bieda tych, – co na dole.

Na dawnych Wa豉ch Hetma雟kich, obecnie prospekcie Swobody, a wcze郾iej jeszcze - prospekcie Lenina, b璠帷ym gównym deptakiem miasta, paraduj dziewcz皻a jak z 簑rnala. Klasy LUX, jak mówi tutejsi.
Ta klasa LUX , to – ma si rozumie – towar dla najbogatszych, najlepiej ustawionych: reketierów i „biznesmenów”, którzy pieni康ze zdobyli szybko, cho nie za bardzo uczciwie. Takich jak oni sta na wszystko. Pi瘯ne dziewcz皻a - to dodatek do ich spo貫cznej pozycji.
Dla ludzi tej klasy jednorazowy wydatek rz璠u stu grzywien to drobiazg.
W ko鎍u, przeliczaj帷 na twarda walut, có to jest niespe軟a 20 dolarów dla kogo, kto na co dzie obraca tysi帷ami?
A tamci, stoj帷y po drugiej stronie?
Który z komunistycznych przywódców powiedzia kiedy, 瞠 鄉ier jednego cz這wieka to tragedia, a 鄉ier tysi璚y – to statystyka. To samo mo積a by mówi o biedzie. W swej masie – jest nie do ogarni璚ia i gdzie w pewnym momencie czujesz, 瞠 ju nie mo瞠sz, nie reagujesz, bo ta zmasowana bieda ci znieczuli豉, odebra豉 si造. Osi庵asz ten stan, bo masz w pewnym momencie 鈍iadomo嗆, 瞠 wszystkim i tak nie pomo瞠sz. Dopiero pojedynczy przypadek, cz這wiek, który ma nazwisko, imi i jaki adres; istota, o której wiesz jak wygl康a, gdzie mieszka, jak walczy o prze篡cie ka盥ego dnia i jak cierpi; to wszystko sprawia, 瞠 t bied odbierasz inaczej, osobowo.
Ona po prostu jest na wyci庵ni璚ie twojej r瘯i....
We Lwowie zawsze zostawiamy u pani Jasi pieni康ze dla biednych rodzin. Ona rozdziela je najbardziej potrzebuj帷ym.
A gdyby tak przej嗆 si do tych ludzi osobi軼ie?- pomy郵a豉m. Nie, nie, dlatego, 瞠 nie wierzymy pani Jasi. I nie dlatego (bro Bo瞠 - nie dlatego!) 瞠by stroi si w piórka dobroczy鎍y i samemu rozdziela pieni康ze. To by豚y ostatni powód, dla którego chcia造by鄉y wej嗆 do domu cz這wieka, który czeka na pomoc. Taka rola jest dla mnie kr瘼uj帷a i unikam takich sytuacji, podobnie zreszt jak i podró簑j帷a ze mn pani Maria Mirecka-Lory.
To chyba wzi窸o si st康, 瞠 kiedy w Tarnopolu uboga staruszka, Polka, z wdzi璚zno軼i za otrzymane pieni康ze przykl瘯n窸a, chc帷 nas ca這wa w r瘯. By這 nam w tym momencie tak przykro, tak niewypowiedzianie gorzko od widoku tej przera幢iwej polskiej biedy, 瞠 gdzie tam w 鈔odku, w nas, bezg這郾ie p豉ka豉 z bólu nasza duma narodowa..
Pani Jasia prowadzi mnie do Marii Bittner, mieszkaj帷ej razem z córk Zosi .
Zosia jest w豉軼iwie od urodzenia niepe軟osprawna, siedzi na wózku inwalidzkim. Ma mo瞠 ze 40 lat.
Maria Bittner p豉cze na mój widok, a ja nie wiem gdzie oczy podzia.
Nagle brak mi j瞛yka w g瑿ie, no bo co mog powiedzie, widz帷 ten k喚bek nieszcz窷cia siedz帷y na wózku i t matk, bezsiln i zdan tylko na pomoc dobrych ludzi?
- Z czego si utrzymujecie? – pytam i tak z góry wiedz帷 co mi odpowie.
- Mam 80 grzywien emerytury – odpowiada Maria Bittner.- Ale co to jest, co za to mo積a kupi? Zap豉cimy za mieszkanie i ju na nic wi璚ej nam nie starcza. Gdyby nam Polska nie pomog豉 i ko軼ió....
- O, siostra z zakonu niedawno przysz豉, te pomog豉...
I znowu w p豉cz.
Zosia, okazuje si, ma ponad 50 lat.
- Ja nie chodzi豉m nigdy do szko造 - mówi. - Mia豉m trzy miesi帷e jak zachorowa豉m. To by這 zapalenie opon mózgowych, robili punkcj i tak si to sta這, 瞠 ju nigdy nie stan窸am na nogi
- Ona mia豉 co z 10 punkcji – mówi matka. - Chyba na niej praktykowali, my郵eli, 瞠 nie prze篡je, ale prze篡豉, ale chyba tylko po to, 瞠by si m璚zy do ko鎍a 篡cia. Tak j wtedy leczyli. Ja chodzi豉m po lekarzach, stara豉m si dotrze do wszystkich instytutów, ale powiedzieli mi, 瞠 nic si ju nie da zrobi. A potem, to ja ju nie chcia豉m im da dziecka, 瞠by znowu na niej praktykowali.
Rozgl康am si po mieszkaniu. Biedniu鄂o tu, ale czysto.
- Staram si jak mog, cho te ju mam swoje lata i si niewiele – mówi pani Bittner.
Odwiedzamy kolejny dom.
Tu trzeba by, to trzeba zobaczy – stwierdzam staj帷 pod drzwiami Heleny A逝nowicz.
Bieda w Polsce i bieda tutaj ma ca趾iem inny wymiar. Warunki, w jakich mieszkaj biedni ludzie - tutaj mo瞠 s czym oczywistym, bo na dobr spraw w tym miejscu wszyscy dooko豉 tak mieszkaj, ale dla nas widok tych zmursza造ch fragmentów murów, z których obsypuje si tynk, schodów, po których strach i嗆, 瞠by nóg nie po豉ma, czy 鄉ieci i gruzów latami nie sprz徠anych, drzwi malowanych jeszcze chyba za dawnej Polski, desek, z których ze staro軼i farba schodzi p豉tami... to wszystko daje taki przera瘸j帷y obraz, 瞠 chcia這by si st康 czym pr璠zej ucieka. A kiedy jeszcze cz這wiek u鈍iadamia sobie, 瞠 kiedy to by這 pi瘯ne, kwitn帷e miasto i mieszkali tu
w zadbanych domach Polacy....
Pani Helenki nie ma w domu – wyja郾ia oprowadzaj帷a mnie pani Jasia.
Pewnie posz豉 pomóc Marysi. I dodaje: - Bo widzi pani – u nas tak to jest.
Jak kto jeszcze troch si rusza to idzie do tego, który sam ju nie daje rady.
Idziemy do pani Marysi.
Nie zastajemy ju pani Helenki, jest za to gospodyni domu - Maria Chrzan .
Staruszeczka zgi皻a wpó. Dos這wnie pokr璚ona tak, 瞠 aby mnie zobaczy musi wykr璚i g這w w bok, bo wyprostowa si nie potrafi. Nogami ledwo powóczy. W domu przera瘸j帷y, naros造 od lat brud i nie豉d z uprz徠ni璚iem którego w豉軼icielka sobie nie radzi. Jedyne, w miar zadbane miejsce – to kawa貫k sto逝, na którym stoi 鈍i皻y obrazek i jakie sztuczne kwiaty. Taki domowy o速arzyk. Wokó stosy szmat, które pewnie by造 kiedy ubraniami z darów, a które teraz, nie prane od lat czekaj na kogo, kto je po prostu wyrzuci.
To niemo磧iwe – szepce mi na ucho pani Jasia jakby czytaj帷 w moich my郵ach. Ona nic nie pozwoli z domu wyrzuci. To tak bywa u najbiedniejszych: nie pozbywaj si niczego, bo wszystko mo瞠 si przyda: kawa貫k sznurka, jaka tektura, szmatka, garnek bez ucha.
Pani Marysia mieszka w jednym pokoiku w tzw. nowym budownictwie. Z nisz sypialn, wn瘯 na kuchenk gazow i (nawet!) 豉zienk. Na kuchence gazowej zaros貫j brudem stoi garnuszek, w którym z nawarstwionych na brzegu substancji mo積a wywnioskowa, 瞠 gotowano w nim kolejno jak捷 zup, mleko, kartofle i Bóg jeden raczy wiedzie, co jeszcze.
Zamiast odpowiedzi na pytanie – dlaczego to nie jest umyte – pani Jasia prowadzi mnie do 豉zienki.
No tak, we Lwowie nie ma wody; to znaczy jest, ale tylko par godzin dziennie.
W wannie – nigdy zapewne nie u篡wanej zgodnie ze swoim przeznaczeniem – stoj ró積ych rozmiarów s這iki, do których w豉軼icielka mieszkania 豉pie wod.
Tu si nie pierze niczego, bo i jak? A jak si mo積a tu umy?
Na to pytanie pani Jasia te nie potrafi mi odpowiedzie.
We wn璚e sypialnej – stosy 豉chów, na których zapewne 酥i w豉軼icielka mieszkania. Boj si tu czegokolwiek dotkn望. Wstyd mi przyzna, ale chcia豉bym st康 jak najpr璠zej uciec: w tym brudzie robi mi si wprost niedobrze.
Emerytura: 80 grzywien – opowiada o sobie pani Maria Chrzan.
Nikogo tu nie mam, 瘸dnej rodziny. Dzieci nie mia豉m. Wychodz tylko czasem po chleb do sklepu. Czy kto tu do mnie przychodzi? Tak, niekiedy tak, - ale co mi pomo瞠 tak samo stara osoba jak ja? Te nie ma si造. Dawno kiedy kto przyszed z Towarzystwa Kultury Polskiej i przynie郵i mi 30 grzywien w upominku! – wspomina z rozrzewnieniem. Przysz豉 te kiedy siostra, zakonnica, ale teraz dawno jej nie by這 i dlatego tak mi ci篹ko.
Tutaj za wszystko bardzo du穎 p豉c i tak mi 幢e, 瞠 nawet my郵e nie umiem
i 篡 te nie mam ju si造.
Pani Jasia w drodze do kolejnej podopiecznej b璠zie mi wyja郾ia;
- No kto tu ma pomóc, kto? Najm這dsi wyjechali na studia do Polski. 字ednie pokolenie goni za groszem, 瞠by si jako utrzyma na powierzchni, a starsi, tacy jak ja – nie maj si造.

Alicja SKULSKA
Mieszkanie - w najpi瘯niejszym miejscu: w centrum, w samym sercu Lwowa.
Z okna wida pomnik Mickiewicza.
Samo mieszkanie – to tak zwana komuna趾a. Tak kiedy za sowietów kwaterowano ludzi. W dawnych eleganckich wielopokojowych mieszkaniach mieszczan lwowskich – meldowano za komuny po trzy, cztery rodziny. Ka盥y dostawa pokój. Kuchnia i 豉zienka - wspólne. A, 瞠 prowizorki trzymaj si najd逝瞠j, tak te oka瞠 si by w przypadku pani Alicji i jej najbli窺zych. Mieszkaj we trzy: babcia ( znaczy si – pani Alicja) matka i wnuczka Ania.
- Zakwaterowano nas tu tymczasowo, bo akurat Ania si urodzi豉, a my dostali鄉y mieszkanie na pi徠ym pi皻rze i tam si z dachu woda la豉 prosto na ó磬a. Powiedzieli: za dwa, trzy miesi帷e wrócicie do swojego mieszkania, jak zrobimy remont. Remontu nie zrobiono do dzisiaj, no i tak „tymczasowo” mieszkamy tu ju szesna軼ie lat.
Jak cz這wiek czeka na przeprowadzk to sam niczego te nie remontuje, nie poprawia. A zreszt, za co? Do這篡li mi, co prawda ostatnio do renty. Mia豉m 138, a teraz mam 145,- grzywien. Prosz pani, z tego to si nawet nie utrzyma mieszkania, a za co je嗆?
- Czy ze wzgl璠u na swoja niepe軟osprawno嗆 otrzymuje pani jaki specjalny dodatek?
- 畝den dodatek, dostaj tylko rent, z której si utrzymujemy we trojk: ja, córka i wnuczka. Bo ja jestem inwalidk pierwszej grupy i nie mog sama sobie da rady. Nie widz i oprócz tego po tym, jak przesta豉m widzie, bo mam katarakt, to jeszcze z豉ma豉m nog w stawie biodrowym. I dlatego chodz
o kulach.
Nie mo積a tej z豉manej nogi zoperowa?
Lekarz powiedzia, 瞠 lepiej nie zaczyna, a ja my郵 瞠 to dlatego, bo za tak operacj trzeba by這by zap豉ci, a sk康 ja mam na to wzi望?
Pani Ala jest pi瘯n kobiet. I niestar. Min窸a zaledwie sze嗆dziesi徠k.
W Ameryce to znaczy tyle co: w kwiecie wieku. Tu skazana jest na ca趾owit izolacj od 鈍iata i ludzi.
Niedawno, pierwszy raz od trzech lat, wyprowadzono mnie z domu.
By豉m miedzy lud幟i! – Z rozrzewnieniem wspomina pani Alicja.
Siostry Józefitki przyjecha造 po mnie, zabra造 mnie do Brzuchowic na takie spotkanie emerytów. Ale to tylko raz tak mi si zdarzy這.
Wie pani....- cieszy si jak nastolatka – by這 tylko dwóch panów i reszta same panie, a ten jeden to tylko ze mn rozmawia! Mia豉m chwil rado軼i, a teraz to ju znowu my郵 tylko o tym, 瞠 jestem strasznie zad逝穎na za czynsz i 鈍iat這, i nie wiem, co b璠zie dalej. A jak nam wy陰cz pr康?

W mieszkaniu zauwa瘸m psa.
- W tych trudnych warunkach, w jakich tu 篡jecie, utrzyma tego psa jest pewnie bardzo ci篹ko. Czym go panie karmi?
- Normalnie: jak捷 kasz. Na placu kupi si za kopiejki ko軼i i tak si gotuje. Baby na placu wyrzucaj te jakie resztki, jarzyny, i to si dodaje i pies je.
I jeszcze mamy oprócz tego kota. – mówi nie bez dumy pani Ala.
Taka 郵iczna, puszysta Nika. Jak si wzi窸o biedne zwierz z ulicy to przecie si go nie wyrzuci. Co ono winne? Trzeba i t bied si podzieli ze zwierz璚iem, biedniejszym od nas nawet, je郵i cz這wiek sam go造 – bosy.
Pierwsze – to 瞠by psu da. Jak jest ostatnia kasza to si gotuje psu, a my jako...S御iadka mówi: same g這duj, a psa maj. No jak? Krzywd zwierz璚iu zrobi? Kto go wyrzuci, no to 瞠鄉y go przygarn窸y.
Wnuczk pani Ali – szesnastoletni Ani Skulsk pozna豉m wcze郾iej w Dolinie. By豉 na oazie w domu parafialnym ksi璠za Panasowca. Z grup wybierali si na nocny marsz. Dopiero we Lwowie dowiaduj si, 瞠 ten marsz sko鎍zy si dla Ani prawdziw katastrof. Przekraczali rzek i Ania, 瞠by zaoszcz璠zi butów, (które jak skarb prawdziwy chroni豉, bo otrzyma豉 je od jakiej lito軼iwej osoby z Polski) zdj窸a je i zawi您awszy na sznurówki zarzuci豉 na rami. Pech: jeden but spad do wody i pop造n掖. Szuka豉 ca豉 grupa – bezskutecznie.
„Gdzie cienko – tam si rwie” – mówi przys這wie. Ania praktycznie zosta豉 bosa.
Dzi瘯i dolarom od Polonii ameryka雟kiej znalaz造 si pieni康ze na buty.
A w ogóle z pieni璠zmi, które chcia豉m pozostawi tej rodzinie - zrobi si problem. Matka Ani, o której dot康 powiedzia豉m najmniej, jest bez pracy i nie sposób bym w ci庵u tego krótkiego pobytu dosz豉 do tego, czy straci豉 prac, bo pi豉 czy pije dlatego, bo pozbawiono j pracy. Fakt, 瞠 ma alkoholowy problem. Komu takiemu pieni璠zy si nie zostawia, bo wiadomo: pójd „w przelew”.
Zostawi pieni康ze niewidomej babci? Te niedobrze. Szesnastoletniej dziewczynie da do r瘯i sto dolarów? – Rozs康na, ale od takiej kwoty, stanowi帷ej równowarto嗆 czterech babcinych emerytur, zg逝pieje z rado軼i i zamiast roz這篡 ten dar na ca造 rok nakupi byle czego...

Co zrobi?
Mam we Lwowie kuzynk. Zdeponowa豉m u niej 100,-$, zaprowadzi豉m Ani i powiedzia豉m, 瞠 tu jest 瞠lazna rezerwa, pieni康ze na prze篡cie i na jej szkolne potrzeby. Bo dotychczas nie powiedzia豉m, 瞠 Ania si uczy. 名IETNIE SI UCZY! Jest uczennic maturalnej klasy w polskiej szkole (tzw. dziesi徠ej budzie). Z 瘸lem mówi豉, 瞠 nie pójdzie na bal maturalny, bo nie ma sukienki, nie ma butów, nie ma niczego....i nie ma za co zap豉ci.
O ojca nie pyta豉m. Pewnie to jeden z tych, co wybieraj ucieczk w 鈍iat, kiedy zaczynaj si problemy.
Ania nieraz pewnie patrzy z zazdro軼i na spaceruj帷e obok jej domu dziewczyny klasy LUX. Wie, 瞠 nigdy nie b璠zie mia豉 takich ciuchów, takich butów. Niczego z tych rzeczy. O tym nawet nie marzy. Bo je郵i o marzeniach mowa to czasem, po prostu, chcia豉by si tylko naje嗆 do syta.
Jest t璕a, ale tak si wygl康a, kiedy gód zaspakajany jest samym tylko chlebem i kartoflami. Jakim posi趾iem wspiera j czasem (te niebogaty) komitet rodzicielski przy polskiej szkole.
Ania ma 163 cm wzrostu, nosi obuwie rozmiar 40, talia 83 cm, biodra 113, biust 102.
Podaj te dane nie bez powodu. Przecie nie tylko w bajkach dziej si cuda, a Dobra Wró磬a musi przecie zna wymiary bez wzgl璠u na to czy my郵i o balowej sukni czy tylko o zwyczajnych butach na codzienn drog do szko造 dla lwowskiego Kopciuszka.

Danuta Skalska

2007-06-11 12:11:10


WsteczW g鏎Strona startowaMapa serwisuKontakt