Lwów AD 2008 - relacja z podróży

Pierwsza wizyta we Lwowie

Na początku października odbyłem pierwszą w swoim życiu wizytę we Lwowie.Postaram się opisać to co ujrzałem i czułem.Nie udałby się ten wyjazd gdyby nie Arkadiusz Bielecki.

Wspaniały przewodnik lwowski z Lublina. To jemu zawdzięczam magię, którą przeżyłem we Lwowie.
Potrafił opowiedzieć o każdym miejscu i wskazać tak zwane „Uparcie trwające ślady Polskości”, które uwieczniałem na fotografii cyfrowej.

Lwów jest piękny, Lwów jest magiczny, Lwów jest smutny i opustoszały...

Niezwykłe wrażenie robi widok domów, kamienic, które nie zmieniły swojego wyglądu od czasów przedwojennych.
Niesamowite wrażenie zrobił na mnie klimat „starego miasta” jakim jest Lwów w całości.
Czuć we Lwowie, że coś jest nie tak. Są domy, są ulice, ale miasto jawi mi się niczym opustoszałe, czułem, że nie ma tam jego prawowitych mieszkańców, nie ma życia.

„Lwów sprawia wrażenie tymczasowości” jakby czekał... Jest to niezwykle silne wrażenie. Szkoda, że nowi mieszkańcy nie mają świadomości jego ogromnego dziedzictwa kulturowego.

Szkoda, że Lwów znalazł sie w najbardziej skorumpowanym kraju Europy wschodniej.To miasto zasługuje na większy szacunek i troskę. Nie ma takiego drugiego miasta na Ukrainie, gdzież tam znaleźć podobne budownictwo.
Nie ma, bo i miasto nie Ukraińskie.”Ukraina leży na Lwowie jak źle uszyty kapot”.Ale to nie ich wina lecz zwykły kaprys Stalina.

Niestety, starego przedwojennego Lwowa już nie ma. Skojarzyło mi się to ze skorupą po zdechłym żółwiu, może nie najładniejsze skojarzenie, ale chyba trafne.
Lwów jest piękny, ale bez życia.Cząstkę tego pięknego miasta można ujrzeć w rodakach mieszkających w tym najwierniejszym z polskich miast.Taki błysk w oku, humor, szkoda że ich coraz mniej.

Dowiedziałem się ciekawych rzeczy na temat pomnika Bandery. Otóż mieszkańcy Lwowa wcale nie przyjęli go tam jednogłośnie.
Wprost przeciwnie, mieszkańcy Lwowa w większości byli raczej niechętni, natomiast urzędnicy miejscy poprostu bali się ukraińskich organizacji neonazistowskich na które postawił prezydent Juszczenko.
Nie bez powodu pomnika pilnuje 2 milicjantów, dzień i noc. I to nie z obawy przed Polakami, tylko samymi Ukraińcami. Dwóch milicjantów nie przeszkodziło nam w przeprowadzeniu na pomniku bandery aktu małego sabotażu, po Lwowsku...Bezcenne.
Myślę, że wśród niektórych Ukraińców we Lwowie mamy sprzymierzeńców.

Pamiętam zdarzenie, które wyryło mi się głęboko w pamięci kiedy to dotarliśmy do stoiska z pamiątkami, na którym obok koszulek z Banderą można było nabyć obrazki z przedwojennego Lwowa z literkami pl.
Wrażenie zrobiła na mnie sprzedawczyni. Bardzo młoda dziewczyna , która kompletnie nie była świadoma co sprzedaje (chodzi o Banderę) i było to dla mnie wręcz smutne.
Była ładna i miła i tak nie pasowała do tego co tam sprzedawała, jakby była z innej bajki. Szkoda mi tych młodych Ukraińców, którzy nabierają się na propagandę OUNowską.

Nie obyło się też bez pamiątek. Przywiozłem do Lwowa 2 polskie flagi. Z jedną chodziłem po cmentarzu Łyczakowskim , została ona następnie poświęcona wraz z różańcem w kościele św. Antoniego.
Drugą flagę złożyliśmy na pomniku obrońców Lwowa na cmentarzu Janowskim.

Mało uczęszczanym i zapomnianym przez turystów.Tak więc przywiozłem ze sobą flagę Polski i różaniec poświęcone we Lwowie.
Czego chcieć więcej. Mam teraz swoje relikwie ze Lwowa, które zawsze będę ze sobą miał, gdy droga moja znów, zawiedzie mnie na Lwów.Chcę tam wrócić, tęsknię i na pewno to miasto odwiedzę, nie raz i nie dwa, lecz ile się da.

Sebastian Rybaczek

My tutaj w Lublinie też mamy Lwowskiego pięknego Lwa

Pozdrawiam serdecznie!

Część Druga

Przyszło mi tak na myśl, że... kto nie był we Lwowie ni razu, ten nie ma prawa sie wypowiadać na temat jego wagi.To trzeba zobaczyć na własne oczy, trzeba przeprowadzić z tym miastem cichy dialog w duszy, wysłuchać jego żalów i skarg i na koniec pocieszyć i obiecać, że się do niego wróci. Przyznam się że w drodze powrotnej te doznania dały znać o sobie i czułem straszny żal, że go opuszczam.Polskości ze Lwowa wykorzenić się nie da! bo to budynek, cegła, kostka brukowa. Musieliby go zrównać z ziemią i zbudować na nowo, wtedy nie byłby on Polski.Oto parę z uparcie trwających śladów Polskości.


Ostatni zachowany przedwojenny herb Lwowa...

2008-10-26 10:22:38


WsteczW góręStrona startowaMapa serwisuKontakt