Newsletter
Jeśli chcesz otrzymywać pocztą aktualności, zapisz się na listę mailingową.

Twój adres e-mail:

Jesteś naszym 2601688 gościem
od 13-05-2007

Nowe publikacje

Lwowska Fala z dnia: 2016-08-14 08:10:00
Księga Gości: Maria Konopko pisze...
Spotkania w Centrum Kresowym – Bytom ul. St. Moniuszki 13, tel. +48 32 281-51-51
Artykuły i listy: Do Pana Posła Pawła Zalewskiego!


Aktualności

Festiwal Filmów Dokumentalnych - ''Wyrok Śmierci'' - Ewy Szakalickiej

Witam!
Poniżej o zakończonym V Festiwalu Filmów Dokumentalnych. Film nie uzyskał zgody na emisję w telewizji dwukrotnie (nieoficjalna informacja, że za przyczyną Związku Ukraińców w Polsce).

Żądajmy, aby był dopuszczony na ekrany telewizji i kin w Polsce!


Zakończył się V Festiwal Filmów Dokumentalnych "Niepokorni, Niezłomni, Wyklęci" w Gdyni. W konkursie głównym wystartowało 18 filmów. Wyróżnienie w kategorii Nagroda im. Janusza Krupskiego za odwagę i trud przedstawienia postaci i tematów niepokornych, niezłomnych, wyklętych otrzymał film Ewy Szakalickiej "Wyrok śmierci".
Bohaterem filmu jest Zenon Jachymek ps. "Wiktor" (1912-1986) kapitan rezerwy piechoty Wojska Polskiego, jeden z legendarnych dowódców Armii Krajowej na Zamojszczyźnie, pomysłodawca tzw. odcinków przeciwukraińskich, które broniły polską ludność przez UPA. Dowodził polskimi oddziałami partyzanckimi podczas akcji na posterunek policji ukraińskiej w Sahryniu i wielką akcją przeciwko UPA pod Dąbrową, Rzeczycą i Ulhówkiem. Należał do Ruchu Oporu Armii Krajowej i DSZ/WiN. Przesiedział 10 lat w ubeckich więzieniach. Dzięki Zenonowi Jachymkowi Polacy po tej stronie Bugu nie byli tak bezbronni, jak na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. Polskie podziemie zatrzymało pochód Ukraińców na zachód. W ostatnim czasie dowódca jest oskarżany przez środowiska ukraińskie o rzekomą zbrodnię w Sahryniu. Autorka filmu broni dobrego imienia "Wiktora" i pokazuje prawdę historyczną o tamtych wydarzeniach.

Pozdrawiam,
Krzysztof

2013-09-28 16:52:06
Mp


Z trąbką w dłoni!

To była wyprawa! Nic to, że bezpośrednio po szychcie  cała noc w autobusie, potem cały dzień na nogach i to na dodatek z trąbką w dłoni, i druga noc  znów w autobusie – w drodze powrotnej. Górnicza Orkiestra Dęta BYTOM zgodnym chórem stwierdziła, że warto było, choćby tylko  dla tej jednej chwili zbiorowego wzruszenia, kiedy na rozdolskim rynku zabrzmiało „Jeszcze Polska nie zginęła”.  

 - Proszy pani, a co tu za polski żułnierzy z takimi czyrwunymi piórami? – pytała mnie staruszeczka na widok maszerującej w pełnym szyku i umundurowaniu górniczej orkiestry.                                 

Bo takiej orkiestry nigdy dotąd  tu nie widziano.  

                                                                  Górnicza Orkiestra Dęta BYTOM

               Pojechali z potrzeby serca by uświetnić  Dni Kultury Polskiej organizowane  przez Towarzystwo Pomocy Polakom „WIELKIE SERCE” w Nowym Rozdole. Udało się. Dumni byli Polacy z takich niezwykłych gości, uradowani - uczestniczący również w obchodach Dni Kultury Polskiej Ukraińcy,  na czele z merem miasta.

Nowy Rozdół - 40 tysięczne miasteczko z Domem Kultury  mającym salę widowiskową wielkości naszej w BCK. I ta sala, mimo niesprzyjającej pogody – była  pełna. Jeśli już o niesprzyjających sytuacjach mowa,  to w czasie występu orkiestry zgasło  światło, ogłuchły tym samym mikrofony, na sali zapadła cisza. Trzeba było przerwać granie, skoro nie widać było nut. Ale trwało to tylko chwilę. Niezawodny jak zawsze dyrygent Józef  Słodczyk – z właściwą sobie przytomnością umysłu przeszedł na śląskie szlagiery, które orkiestra od lat zna tak, że i nuty nie są potrzebne.   I grali w ciemnościach tak długo, dopóki  światło nie zabłysło. Brawom nie było końca. Takiego aplauzu, takiego autentycznego zachwytu jaki wzbudziły popisy trębaczy w Nowym Rozdole  - górnicza orkiestra  nie pamięta. Były bisy i serdeczne zaproszenie na wspólne spotkanie.

A spotkania u kresowych Polaków  mają niezwykły klimat.  Czym chata bogata - z prawdziwie wielkiego, szczerego, kresowego serca.. Były wiec pierogi, różnego rodzaju naleśniki, grzybowa juszka, jarzynowe zapiekanki, a także lokalne tradycyjne specjały: czarny chleb, małosolne ogóreczki, sało (wędzona słoninka krojona w milimetrowe plasterki) i smalec ze szkwarczkami. To wszystko oczywiście pod domowej roboty wyrób alkoholowy pędzony nocą, o nieziemskim ponoć smaku.

 Członkini orkiestry - flecistka, studiująca biotechnologię Daria Kogut – była zdumiona siłą z jaką przy polskiej kulturze trwają mieszkający tu  Polacy. Ma zamiar wybrać się z przyjaciółmi  muzykami kolejny raz do Polaków na Kresach, by zorganizować  dla nich warsztaty muzyczne. - Bardzo mi się tu podoba – mówi.  Jest to biedniejszy kraj niż te, które zwiedziłam na zachodzie ale jest tu dużo więcej tradycji i dużo więcej miłości.

 A jeśli  się o miłość rozchodzi - jej znaczenie podkreślał sam maestro Józef Słodczyk: - Jestem szczęśliwy i zakochany. Moja obecna żona Stanisława pochodzi z Kresów, a ja nie wiedziałem do tej pory, że Kresowianie to  tacy fajni ludzie.  Dzięki mojej żonie również sam czuję się trochę Kresowiakiem. Z uciechą  przygotowywałem aranżacje kresowych utworów, chcąc tym sprawić mojej żonie radość. Zabiorę ją znowu na wschód, bo ona marzy o wyprawie do miejsc skąd pochodzili jej rodzice; chce  odwiedzić groby dziadków. A pani Stanisława dodaje: - Kto by pomyślał, że trzeba było tylu lat żebyśmy się w życiu odnaleźli i pokochali: Ślązak i Kresowianka.

Polska diaspora w Nowym Rozdole dzięki niezwykłej pracowitości i zapobiegliwości Mirosławy i Edwarda Tomeckich, kierujących Towarzystwem - ma własny dom i szkołę, w której na co dzień uczy się  j. polskiego około 120 dzieci. Ma też - na niezwykle wysokim poziomie zespoły artystyczne: taneczne, wokalne, muzyczne, od dzieci i „kto ty jesteś – Polak mały” począwszy, na  Uniwersytecie III Wieku skończywszy. Zwłaszcza brawurowo wykonane tańce robią wrażenie, o urodzie dziewczyn nie wspominając. O jednym i drugim będą się mogli przekonać bytomianie naocznie podczas jubileuszowych obchodów 760 lecia naszego miasta, na które  polskie zespoły z Nowego Rozdołu zostały zaproszone. Jestem przekonana, że Bytom przyjmie  Rodaków z Kresów z równie wielką  gościnnością.

2013-09-28 16:42:57
Mp


Nasi chłopcy z lasu na to zasłużyli byśmy tam byli...

Uroczystości upamiętniające ofiary zbrodni w tzw. Śląskim Katyniu – miejscu zamordowania około 200-stu żołnierzy NZS Henryka Flame „Bartka”

W sobotę 28 września 2013 o godz. 11.00 w „Śląskim Katyniu”, czyli na polanie Hubertus przy Krzyżu we wsi Barut (blisko Strzelców Opolskich) odbędą się uroczystości upamiętniające ofiary zbrodni komunistycznej.

We wrześniu 1946 r. w lesie niedaleko Baruta położonego na granicy woj. śląskiego i opolskiego komuniści zamordowali nieznaną liczbę żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych z Podhala z oddziału Henryka Flamego ps. „Bartek”. Ta zbrodnia pokazuje prawdziwe oblicze komunizmu.

W sumie z rąk UB-NKWD zginęło ok. 200 młodych mężczyzn z Podbeskidzia, okolic Baraniej Góry, którzy zostali zwabieni przez agentów UB obietnicą wyjazdu na Zachód. Żołnierzy przewieziono do ob. woj. opolskiego kilkoma transportami ciężarówek. Pierwszą grupę ok. 70 młodych mężczyzn zamordowano na początku września w Starym Grodkowie. To była egzekucja – strzał w tył głowy nad wykopanym grobem. Żołnierzy z drugiego transportu między 10-15 września wysadzono w powietrze w zaminowanym bunkrze w Starym Grodkowie. Ok. 25 września narodowców z trzeciego transportu zamordowano na polanie „Hubertus” w lesie koło Baruta. Spędzono ich do zaminowanej stodoły i wysadzono. Szczątki spalono i najprawdopodobniej pogrzebano w dwóch mogiłach zbiorowych. Tych, którym udało się uniknąć masakry, doprowadzono przed komunistyczne sądy i skazano na śmierć.

O tej komunistycznej zbrodni przez lata nie można było mówić. Miejsce to upamiętniono dopiero po przemianach ustrojowych w 1989 r. Dziś stoi tu postawiony przez miejscową ludność krzyż, pod którym co roku w każdą ostatnią sobotę września odprawiana jest Msza św. i odbywa się Apel Poległych. Pamięć o pomordowanych ocalił od zapomnienia m.in. Światowy Związek Żołnierzy AK Oddział w Gliwicach. W ubiegłym roku IPN rozpoczął poszukiwania miejsc pochówku partyzantów z Narodowych Sił Zbrojnych.

Pozdrawiam
Piotrek Solidarni2010
Oddział Katowice

2013-09-18 21:07:57
Mp


Rodacy istnieje pilna potrzeba Waszego osobistego zaangażowania się w tej sprawie!

Polacy mieszkajacy w Syrii potrzebują waszej pomocy. To sa potomkowie Żolnierzy Armii Andersa. Będziemy potrzebować pomocy realnej od senatorów i posłów PIS aby dać Polskie Obywatelstwo utracone dla syna Żolnierza Armii Andersa mieszkającego w Syrii.
Tam jest wojna.
Zbieram dane przekazane przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy z Waszyngtonu. Prosimy o radę gdzie i kogo i jak kontaktować.
Sprawa pilna bo chodzi o życie
; w Allepo Syria terroryści mordują katolików i Polaków.

Alex Lech Bajan
Principal
TVinterpolonia.org
2004 North Monroe Street
Arlington Virginia 22207
703-528-0114 voice
703-652-0993 voice 2
800-695-6200 toll free
tvinterpoloniasyria@raqport.com

 

2013-09-16 23:54:33
Mp


Piotr Głownia. Poszukuję informacji o rodzinie!

Nazywam się Piotr Głownia. Moim prapradziadkiem był Jan Głownia, który był nadleśniczym tam w Galicji. Moim pradziadkiem był Emil Głownia. Moja rodzina miała pod Lwowem majątek ziemski składający się z trzech wsi. Dziś znajduje się on na Ukrainie. Może ktoś mi pomóc uzyskać więcej informacji o mojej rodzinie, kiedy jeszcze ta żyła w Galicji? Z góry dziękuję.

mailto: notification+kax2wsea@facebookmail.com

2013-09-04 17:35:35
Mp


Strony: 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 22 23 24 25 26 27 28 29 30 31 32 33 34 35 36 37 38 39 40 41 42 43 44 45 46 47 48 49 50 51 52 53 54 55 56 57 58 59 60 61 62 63 64 65 66 67 68 69 70 71 72 73 74 75 76 77 78 79 80 81 82 83 84 85 86 87 88

WsteczW góręStrona startowaMapa serwisuKontakt